Tuesday, September 27, 2011

W poszukiwaniu oświecenia [Indie, Madya Pradesh]

Ostatnim etapem naszej madyapradeskiej (a może madjapraskiej?) podróży były wizyty w Omkaneshwarze i Maheshwarze. Oba leżą raczej z dala od utartych szlaków zagranicznych turystów, którzy tu raczej nie zaglądają, no za wyjątkiem może tych szukających duchowego oświecenia i sensu życia. Specyficzna to grupa, rozpoznawalna na pierwszy rzut oka, mówi głównie o wizytach w aśramach, spotkaniach z guru, medytacjach, jodze i zdrowym odżywianiu, nosi luźne, znoszone indyjskie ubrania. Nas do Omkaneshwaru i Maheshwaru przywiało za radą nieśmiertelnego przewodnika Lonely Planet. Zostaliśmy może w nich trochę za krótko by w pełni docenić ich specyficzny urok, bo jakoś w zachwyt nie popadliśmy.









Torba








Anegdotycznie:
W Omakneshwarze przysiedliśmy na lunchu. Zrobiliśmy listę kilku dań z karty, zapisaliśmy wszystko w specjalnym notatniku (taki śmieszny system zamawiana), przekazaliśmy kelnerowi/kucharzowi i rozpoczęliśmy oczekiwanie. Pierwsze zamówienie z naszej listy pojawiło się dopiero po półgodzinie. Tak, to nie McDonalds, tu się czeka - pomyśleliśmy. No i przez kolejne dwa kwadranse obserwowaliśmy jak na stole systematycznie pojawiają się kolejne zamówienia z naszej listy. dokładnie według tej samej kolejności, według której zapisaliśmy je w notatniku. I wszystko byłoby jeszcze w porządku (do czekania w Indiach można szybko przywyknąć), gdyby nie to, że głodna Maryś zamówiła tylko jedno danie i akurat je zapisaliśmy na ostatnim miejscu....

Monday, September 26, 2011

Targ w Mandu [Indie, Madya Pradesh]

W Mandu raz w tygodniu odbywa się targ, na który zjeżdża się cała okolica. Najbardziej podobało nam się to, że prawie nikt nie zwracał na nas uwagi, gdy usiedliśmy sobie koło pani sprzedającej krewetki (głównie dlatego, że byliśmy pod słońce...) i po prostu obserwowaliśmy.
















Sunday, September 25, 2011

Mandu cz. II [Indie, Madya Pradesh]

Największą atrakcją Mandu jest zlokalizowany w samym centrum płaskowyżu kompleks zabudowań pod nazwą Royal Enclave. Jak nie trudno się domyślać znajdował się w nim pałac królewski wraz z imponującej wielkości haremem oraz szeregiem przylegających doń budynków. Sam pałac położony między dwoma sztucznymi jeziorami zwany jest także Okrętem.
W weekendy kompleks nawiedzają tłumnie indyjscy turyści. Dla większości z nich nie ma większej atrakcji niż możliwość zdjęcia z egzotycznym przybyszem z zagranicy i to nieważne, czy jest mały, czy duży. My jeszcze jakoś te wspólne fotografie znosimy, ale Michaś reaguje na każdą taką propozycję z rosnącą agresją








Saturday, September 24, 2011

Mandu cz. I [Indie, Madya Pradesh]

O Mandu słyszeliśmy sporo, choć tylko ogólniki. Że to przyjemne i ciekawe miejsce, a do tego nie aż tak turystyczne. Wszystko prawda. A do tego jeszcze imponujące. Krótko mówiąc polecamy każdemu.

Przede wszystkim Mandu jest małą, dość senną miejscowością - a to w Indiach bardzo cenne. Życie toczy się niejako obok turystów, którzy zatrzymują się zwykle na noc w resortach oddalonych o kilka kilometrów lub tylko na lunch w jednej z nielicznych restauracji. Za to wśród domów i okolicznych pól roi się od niesamowitych XIV-XV wiecznych budowli, meczetów, pałaców, świątyń i grobowców - pozostałości ze stolicy królestwa Malwa. Zobaczenie tego na spokojnie zajmuje dwa fascynujące dni, przeplatane spacerami po okolicy i podziwianiem widoku na piękne doliny, gdyż całość położona jest na imponującym płaskowyżu.






Michaś zwiedza.


Janka nie docenia.

Barierka zabezpieczająca w wykonaniu indyjskim :)

Nasza popularność nie zna granic.


Odpoczynek na trawie.