Wednesday, August 31, 2011

Fort [Indie, Rajasthan]

Główną atrakcją Bikaneru jest fort. Nie udało nam się jednak tego dokładnie ustalić jak stary, bo dla nas głównymi punktami programu było dbanie, aby Michatek:
1) nie zdejmował czapki;
2) chodził na własnych nogach, a nie na był noszony na rękach;
3) nie dotykał eksponatów;
4) szedł we właściwym kierunku;
5) albo żeby w ogóle szedł.
Ale i tak było warto.

 
 
 
 
 
 
 
 
 

Saturday, August 27, 2011

Wielbłąd jaki jest każdy widzi [Indie, Rajasthan]





Friday, August 26, 2011

Świątynia ... szczurów [Indie, Rajasthan]

Hinduizm pozostaje dla na religią fascynującą, choć nieodgadnioną. Uczucie to potęgują tylko wizyty w takich miejscach, jak słynna świątynia w Deshnok, niewielkiej wiosce położonej 30 km na południe od Bikaneru. Karni Mata (bo tak brzmi jej właściwa nazwa) znana jest na całym świecie. Świątynia swą ogromną sławę zawdzięcza niecodziennemu przedmiotowi kultu: szczurom! Podobno w w całym kompleksie żyje ich aż kilka tysięcy. My widzieliśmy tylko kilkaset, w tym najważniejszego białego szczura (co gwarantuje nam w najbliższym czasie szczęście i pomyślność).















Thursday, August 25, 2011

Janka w Indiach [Indie, Rajasthan]





Janka ma już miesiąc, nadszedł więc czas pierwszej prawdziwej podróży. Postanowiliśmy zacząć spokojnie od wyjazdu samochodem do Bikaneru w Rajasthanie - czyli "zaledwie" 450 km i 10 godzin jazdy, podzielone na krótkie odcinki znośne dla maluchów. Samochód zapewniał prawdziwy komfort, głównie dzięki sprawnej klimatyzacji. Na miejscu Janka miała okazję po raz pierwszy z bezpiecznej chusty zetknąć się z prawdziwymi Indiami - kolorowymi, intensywnymi, tłocznymi. Oczywiście, podobnie jak Michatek, była gwiazdą i każdy chciał jej dotknąć. Znosiła to dzielnie, w przeciwieństwie do brata, który mocno protestował gdy kolejna osoba chciała go wziąć na ręce "for one snap" (zdjęcie).


Tuesday, August 16, 2011

Park i małpy [Indie, Delhi]

Podobno 19% powierzchni Delhi zajmują tereny zielone. W praktyce duża część to niedostępne chaszcze i krzaczory np położony tuż za pałacem prezydenckim Central Ridge Reserve Forest. Na tym terenie wydzielono jedynie dwa małe parki udostępniane spacerowiczom. Z ciekawości odwiedziliśmy jeden z nich - Bhagwan Mahavir Vanasthali Park, który ma jak się okazało niewiele do zaoferowania. Trawa owszem skoszona, ale tylko w jednej części, ścieżki zapuszczone, a przed hordą psów chronili nas policjanci. Ale i tak będziemy zabierać tam gości, którym na pewno spodobają się liczne pawiany łażące luzem, iskające się na trawnikach i bujające na drzewach. Michatek był jak zaczarowany.







Thursday, August 11, 2011

Zdjęcie paszportowe [Indie]


Zdjęcia w Indiach potrzebne są do wielu rzeczy np. żeby kupić zwykłą kartę sim (prepaid) czy zapisać się do przedszkola (4 szt.), nie wspominając już o wszelkich wizytach w urzędach. Michaś, w przeciwieństwie do Janki, dał się ustawić prosto, ale minę zrobił zbitego psa:



Tuesday, August 9, 2011

Lodi Gardens [Indie, Delhi]

Ze względu na niesprzyjającą pogodę (upał i deszcze) z pierwszym spacerem Janki czekaliśmy aż dwa tygodnie. Ostatecznie wybraliśmy się do parku Lodich w samym sercu New Delhi, który oprócz doskonale utrzymanych trawników słynie z zabytków z XV i XVI wieku.


Michatek dzielnie spacerował, a mała przespała całą wyprawę w wózku, szczelnie zabezpieczona moskitierą.
Janka wzbudzała pewne zainteresowanie, głównie z powodu młodego wieku. Jedna miła pani zwróciła nam nawet uwagę, że w Indiach nie wychodzi się z dziećmi przez pierwsze 40 dni życia. Dobrze, że nie widziała małej w chuście na zakupach :)


Na przyszłość musimy tylko pamiętać o prostej zasadzie - dziecko trzeba rozebrać przed wyjściem z domu, bo w takich śpioszkach pod moskitierą można się nieźle zgrzać...

Thursday, August 4, 2011

Muzeum Lotnictwa [Indie, Delhi]

Dziś zdjęciowo:





Trofea z wojny indyjsko-pakistańskiej

Pozostałości samolotu strąconego przez wojsko indyjskie