Tuesday, November 23, 2010

Półmaratończyk [Indie, Delhi]

Dziś może temat mniej podróżniczy, a bardziej społeczny. Bieganie. Nie podejrzewalibyśmy Indii o zbytnie zainteresowanie bieganiem. Na co dzień nie widać w zasadzie nikogo, kto uprawiałby sport, z infrastrukturą też nie najlepiej. Ze zdziwieniem, odkryliśmy więc, że w delhijskim półmaratonie wystartuje w tym roku aż 13 tys. uczestników. Inna sprawa, że jak się później okazało duża część postanowiła ten dystans po prostu przejść. Ale i tak spora była także liczba biegnących.

W tle kolejka do startu. Każdy uczestnik musiał bowiem przejść kontrolę bezpieczeństwa.

Jeszcze się nie zaczęło, a kibice już lekko znudzeni.


I start !

Uczestniczki biegu seniora


Kto znajdzie Michasia?


Tuż przed metą. Czas 2 h 10.

Monday, November 22, 2010

Podróże kształcą [Indie]

Dzięki podróżom po Indiach Michatek opanował w ostatnim czasie kilka nowych słów:

Mówi już "mu"

no i "be"

a także "dzici"

Poza tym mówi także:
- miau
- hau hau
- ka - ptak
- ka ka - kaczka
- bu - buty
- oko
- mo - smoczek
- kokhuu - czyli jogurt
- dzi - czyli picie
- dzyn dzyn - chodzi o rodzynki (to chyba wymyślił niezależnie od Neli)
- siusiu - ale niekoniecznie gdy siku robi
- a tam - to jak chce gdzieś iść
- a to? - jak chce się dowiedzieć co to jest
- ciuch ciuch - na pociąg
- brym brym - na samochód, a "dzieci brym" oznacza Bolka i Lolka
- lala i nunu, tak nazywają się teletubisie
- jak zobaczy konia potrafi wydać z siebie właściwy odgłos paszczowy
- a jak rybkę robi charakterystyczne pykanie wargami

Sunday, November 14, 2010

Holy cow! [Indie, Rajasthan]

Do tej pory staraliśmy się lekko wygładzać rzeczywistość, prezentując na blogu wybrane kadry "pięknych Indii". Czas jednak urealnić trochę obraz tego niesamowitego kraju. Jest wiele elementów, które mogą zdziwić zagranicznych przybyszy w ich pierwszym kontakcie z Indiami, ale żaden nie jest tak znamienny, żaden nie pokazuje dystansu, jaki dzieli nasze kultury i żaden jednocześnie nie występuje tu tak powszechnie, jak znane skądinąd i lubiane zwierzę kopytne, popularnie zwane krową, a dokładniej krową świętą.







Ja się tak zastanawiam, jak po powrocie wytłumaczyć Michatkowi,
że krowy u nas nie mieszkają "tuż za rogiem"?

Jodhpur - fort [Indie, Rajasthan]

Zdecydowanie największą atrakcją Jodhpuru jest górujący nad miastem fort. Budowla jest niezwykła. Wrażenie robią i same umocnienia forteczne, jak i wykończenie i przepych pałacowych wnętrz. A wszystko mają już za sobą ponad 500 lat historii. Zresztą popatrzcie sami:


Widok z Jodhuru

Widok na Jodhpur

Pałac z zewnątrz

Pałac z zewnątrz (2)

Pałac wewnątrz

Obiekt z epoki
[Dygresja: Mi osobiście skojarzył się on bardzo z Wielką Brytanią, gdzie taki żywych obiektów z epoki urozmaicających zwiedzanie jest całkiem sporo. W Indiach widzieliśmy coś takiego po raz pierwszy.]


Dla fanów Żabka: Michatek w pałacu.

Saturday, November 13, 2010

Jodhpur - miasto [Indie, Rajasthan]

W czasie tej wycieczki odwiedziliśmy jeszcze jedno radżasthańskie miasto: Jodhpur. Turystom znane jako miasto niebieskie.
Szczerze muszę przyznać, że wizyta w Jodhpurze nawet nas trochę powaliła. I to nie chodzi o piękno, a raczej o coś czego na zdjęciach nie ma, czyli brud, chaos i hałas. (O tym wszystkim jeszcze będzie pewnie okazja napisać.) Istna kwintesencja indyjskości okraszona dla osłody intrygującą architekturą.








Poniżej kilka zdjęć z Madore, położonych nieopodal Jodhpuru świątyń.


Tak wiem, znów nie ma zdjęć Michatka.
Dla złagodzenia bojowego nastroju niektórych czytelników
dodajemy za to zdjęcie wiewiórki.

A jaki dźwięk wydaje wiewiórka?

Friday, November 12, 2010

Jaisalmer [Indie, Rajasthan]

Po przygodach na pustyni czekało nas trochę odpoczynku od anomalii pogodowych. W czasie dwóch dni zwiedzania Jaisalmeru świeciło słońce, nic nam nie było w stanie przeszkodzić w poznawaniu uroków "żółtego miasta". Dlaczego żółtego? - zobaczcie sami.
Wieczorny widok na fort z włoskiej restauracji na świeżym powietrzu. A jaką dobrą pizzę i makarony w niej serwowali. Mniam mniam.

A z kolei to widok z fortu na miasto.

Na koniec tego mini cyklu: Widok na miasto i górujący nad nim fort.

Najważniejszym budynkiem w forcie jest Pałac Maharadży

Ale jest tam też mnóstwo innych atrakcyjnych budynków wartych obejrzenia.
Zresztą gubienie się w wąskich fortowych uliczkach jest wspaniałą sprawą.


W forcie jest też mnóstwo sklepików, hotelików, restauracji
i przeróżnych biur podróży
(swoją drogą uroczy tu mają angielski, nie?)

świątynie


Drugą atrakcją Jaisalmeru są haveli,

czyli kamieniczki bogatych kupców, zamieszkujących kiedyś miasto.

Dla porównania domy mniej zamożnej część rajasthańskiego społeczeństwa

i klasy średniej