Tuesday, July 27, 2010

Spływ

Kilka dni po wizycie w kościerskim skansenie - tym razem już w pełnym składzie - znów pojechaliśmy na Kaszuby, po drodze zatrzymując się na dwa dni w Borach Tucholskich. Tam kajakując urlop spędzali Ola i Staś z rodziną. My też lubimy aktywny wypoczynek, więc postanowiliśmy się do nich przyłączyć.
Pierwszego dnia całą siódemką spływaliśmy Chocimką, drugiego już sami Zbrzycą. Obie rzeki spokojne, oczyszczone i bez większych niespodzianek idealnie nadawały się na spływ z maluchem.
Okazało się, że Michaś idealnie sprawdza się na tego typu eskapadach, czyli przez większość czasu śpi, a jak nie śpi to grzecznie leżakuje w kajaku na kolanach mamy. Od czasu do czasu podziwia nabrzeżną zwierzynę (krowy, kaczki, drób...) i bawi się w łapanie pływających po wodzie listków.
Żabkowi zupełnie nie przeszkadza też zimna woda. Co prawda zanurzał się w rzece z pewną taką nieśmiałością, ale jak już wszedł, to wyjść nie chciał i cała zabawa kończyła się awanturą.
Na koniec mieliśmy jeszcze wyścig z czasem, bo groziła nam burza. Kilka godzin mocnego wiosłowania dało się Bastkowi nieźle w kość, ale przynajmniej nie narzekał, że się nie zmęczył :). Ale dzięki temu zdążyliśmy dobić do naszej bazy cali i susi, a minutę później rozpętała się prawdziwa ulewa...
Nie ma jak szczęście, no i siła mięśni - oczywiście :)










Sunday, July 25, 2010

Skansen kolejowy w Kościerzynie

Prawie rok temu Michaś odwiedzał w towarzystwie mamy i paru innych znajomych Skansen kolejowy w Kościerzynie, teraz razem z dwójką swoich kuzynów Stasiem i Olą postanowił pokazać to miejsce także Bastkowi.












PS. Tak, tak wiemy, że mamy pewne opóźnienie w nadawaniu, ale wynika ono z przyczyn obiektywnych :), o których niedługo też napiszemy...

Wednesday, July 21, 2010

Pierwsza publikacja [Oman]

Michaś został dziennikarzem! Kilka dni temu wydawnictwo Travelland wydało kolejny tom z serii „Przez Świat”. Nasz maluch znalazł się tam – wspólnie ze swoimi rodzicami – jako jeden z autorów. Inspiracją dla michasiowej twórczości stał się nasz ubiegłoroczny wyjazd do Omanu. Relację można też przeczytać na naszej stronie www.bastazja.pl, a co ciekawsze historie opisaliśmy też na naszym blogu.

Wszystkich zainteresowanych wyjazdem z maluchem do Omanu zachęcamy do przeczytania, a Michasiowi gratulujemy.

Książkę można kupić np. w księgarni Bezdroża.

http://bezdroza.pl/ksiazki_pozdroznicze/Przez_swiat_Tom_XIV,3604

Tuesday, July 20, 2010

1410

To była już trzynasta inscenizacja grunwaldzkiej batalii, podobno największa w historii. W imprezie wzięło udział około 2,5 tys. rekonstruktorów. Pogoda dopisała i to aż za bardzo. Z nieba lał się taki żar, że na polu bitwy ledwo dawało się wytrzymać. Narzekali widzowie, rycerze mieli po prostu przechlapane, tak jak 600 lat temu. Co rusz wjeżdżające w tłum karetki były najlepszym świadectwem skali problemu. A na polu bitwy nie ma przecież, gdzie się skryć, cienia na Grunwaldzie nie uświadczysz. Oj biedni ci rycerze, biedni.
Do tego te korki. 150 tys. ludzi przyjechało podobno oglądać rekonstrukcję. Sporo. Jak na wieś Grunwald to liczba niewyobrażalna. Nic dziwnego, że i przy wjeździe i wyjeździe spędziliśmy po godzinie w korkach. Podobno mieliśmy szczęście, że tak krótko. Nas to stanie na szczęście bardzo nie zmęczyło: w samochodzie mamy klimę, a Michaś akurat całe te komunikacyjne problemy przespał, tak samo jak kolejne cztery godziny, kiedy jego tatuch przemieszczał się z Grunwaldu na Kaszuby.

Tłumy, tłumy, tłumy

Z bliska raczej trudno było coś zobaczyć.

Udaliśmy się więc na pobliskie wzgórze

Gdzie Michaś siedział sobie w zbożu, a tatuch podziwiał inscenizację

Na zakończenie poszliśmy podziwiać dzielnych wojów wracających z pola bitwy











Niektórzy nie wyglądali najlepiej





Friday, July 9, 2010

(d)Rogerie [Dania]

Oj! Straszne mamy opóźnienie w nadawaniu. To wszystko przez przygotowania do pewnego dłuższego wyjazdu, który nam się niedługo szykuje. Ale o tym w swoim czasie. A na razie czas wracać do duńskiej rzeczywistości i już chyba ostatniej większej atrakcji wyspy, a konkretnie rogeri, czyli bornholmskie wędzarnie. Można w nich zakupić wędzone ryby, w tym między innymi Sol over Gudhjem, czyli sałatkę z ciemnego chleba, wędzonego śledzia i surowego żółtka.

Przykładowa d(rogeria)