Saturday, May 29, 2010

Tratwą po Biebrzy

Od pewnego czasu zastanwialiśmy się, jak tu z Michasiem wybrać się na jakieś kajaki. Pomysł dobry, tylko jakoś ciężko sobie wyobrazić sobie naszego brzdąca siedzącego bez ruchu kilka godzin w jednej pozycji. Nie dość, że niewygodnie to i niebezpiecznie, bo nawet super małe kamizelki są na Michasia za duże. I oto na horyzoncie pojawiła się wizja tratwy na Biebrzy. Dla nas jak znalazł. Po pierwsze, całkiem bezpiecznie. Po drugie, wygodnie. Po trzecie, jak się komuś znudzi, to zawsze może wysiąść i chwilę odpocząć spacerując wzdłuż rzeki.

Pogoda znów nie rozpieszczała, ale przynajmniej nie padało.


Pływania w kajaku spróbował nawet Staś, a przez chwilę także Oleńka


Gumiaki - podstawowe wyposażenie biebrzańskiego turysty.

Tuesday, May 25, 2010

W ogrodzie

Kilka zdjęć z majówki nad Biebrzą a konkretnie z przydomowego ogródka, gdzie spędzaliśmy wieczory jak już pogoda się poprawiła.

Misiaś w spodniach uszytych przez wujka Pieroga dla Stasia

Masło i Mały Mikołaj, w skrócie MiMM

Trzmiel

Staś, Oleńka i Misiaś

Duży Misiaś

Oleńka i Misiaś (tak na naszego Michasia woła Oleńka)

Monday, May 24, 2010

Majówka nad Biebrzą

Biebrza nas chyba lekko rozczarowała. Rzeka dość leniwa, wkoło pełno wędkarzy, a na dodatek wzdłuż brzegu szutrówka, dzika przyrody skrywa się gdzieś daleko. No i ta pogoda. Deszcz, chmury i wszechpanująca ponurość, no może z wyjątkiem naszych serc. Bo jak człowiek nastawi się na odpoczynek, to nawet pogoda nie jest mu w stanie popsuć dobrego humoru, a szczególnie jak wyjeżdża się w doborowym towarzystwie starych znajomych (łącznie w 4 familie z 5 maluchami) i jak za dobrych studenckich czasów (mimo pewnych nowych okoliczności przyrody) stara się nie rezygnować z małych przyjemności.

Zatrzymaliśmy się w Dolistowie, w super agroturystyce. Nasi znajomi wynajęli sobie tradycyjną wiejską chatę (taką jak ta na zdjęciu), my szopę (zwaną również Domkiem Wędkarza).

Pierwszy dzień do głównie aklimatyzacja.

I deszczowe spacery.

A wieczorkiem impreza!!!

Tuesday, May 18, 2010

Powroty [Niemcy]

W końcu nadszedł czas powrotu. Żal było opuszczać Genewę, ale takie życie. Do Warszawy czekało nas ponad 1700 km. Postanowiliśmy więc ponownie przenocować gdzieś na trasie. Dzięki temu Żabek był w stanie jakoś przeżyć podróż (choć ostatnie kilometry wyraźnie nadwyrężyły jego cierpliwość), no i mogliśmy wygospodarować kilka godzin w czasie pierwszego dnia podróży na dwie dłuższe przerwy. Tradycyjnie już wykorzystaliśmy je na zwiedzanie. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że atrakcje turystyczne naszego zachodniego sąsiada są w Polsce niedocenianie. Z czego to wynika, raczej trudno zgadnąć. My w każdym razie do Niemiec jeszcze wrócimy...

Atrakcja nr 1 - klasztor cystersów w Maulbronn




Atrakcja nr 2 - starówka w Bambergu z charakterystycznym ratuszem:







Monday, May 10, 2010

Małe miasta i miasteczka [Szwajcaria]

Ostatniego dnia pobytu postanowiliśmy z Żabkiem wybrać się na zwiedzanie szwajcarskiej prowincji. Było po prostu cytrynowo. Trochę się co prawda najeździliśmy, ale przynajmniej dzięki temu Żabek mógł się wyspać, nabierając odpowiednich sił na dalszą część zwiedzania.

Romainmotier

Romainmotier

zamkowe widoki

Yverdon - les Basin

Moudon

Autoportret z magnoliami

Genewa [Szwajcaria]

Trzy intensywne dni zwiedzania wystarczyły, aby nasza drużyna padła z wyczerpania. W tych warunkach niezbędny okazał się dzień odpoczynku, który spędziliśmy zwiedzając Genewę, a dokładnie:

spacerując i podziwiając siedziby genewskich organizacji międzynarodowych

Muzeum Czerwonego Krzyża

No i oczywiście ONZ.

Chamonix [Francja]

Chamonix, przez niektórych zwane także Szamoniówkiem, planowaliśmy odwiedzić od początku naszej wyprawy do Genewy. Wysokie alpejskie wzniesienia kusiły perspektywą prawdziwej górskiej wędrówki. Ojciec i syn razem na szlaku. Wspólna męska przygoda. Nie wzięliśmy jednak pod uwagę tego, że kwiecień to jeszcze w Alpach pełnia zimowego sezonu. I jak się okazało na miejscu, z uwagi na zagrożenie lawinowe zamknięte były praktycznie wszystkie szlaki. W wyższe partie dostać się mogliśmy jedynie dzięki wyciągom. Na górze o dłuższych wędrówkach nie było mowy, pozostały nam więc krótkie spacery i podziwianie widoków z okolic stacji kolejek. Tak zliczyliśmy Brevent i Aiguille du Midi. Oczywiście w przypadku obu wyciągów naszą podróż kończyliśmy na stacjach pośrednich - zbyt wysoki wjazd mógłby się dla Michasia okazać niebezpieczny.

Na jaką górę wskazują ci panowie?

W gondoli

Odpoczynek





Dla Bastka wycieczka do Chamonix była też okazją do wspomnień o tym jak przed sześcioma laty z kolegami wspinał się na Mt. Blanc.

Sunday, May 9, 2010

Homo Erectus

Przerywamy naszą szwajcarską relację, by przekazać Państwu bardzo ważną wiadomość:




Okazuje się, że dużo trudniejsze od samodzielnego chodzenia jest jego sfilmowanie :) ale z ponad tygodniowym opóźnieniem możemy się Michasiem pochwalić.

PS. Wreszcie pojawił się też pierwszy ząbek!

Tuesday, May 4, 2010

Dookoła jeziora genewskiego [Francja, Szwajcaria]

Dojazd do miasteczka Yvoire okazał się znacznie trudniejszy niż z Żabkiem przypuszczaliśmy. Tak to jest jak się nie zabierze dokładnej mapy i za wszelką cenę próbuje unikać płatnych autostrad. Ale warto było się potrudzić, bo w nagrodę wylądowaliśmy w średniowiecznej osadzie, w której do bajkowego klimatu brakowało tylko Asterixa i Obeliksa. Po godzinnym spacerze i dokładnym zapoznaniu się z topografią wioski, byliśmy tak zauroczeni klimatem, że szarpnęliśmy się nawet na wejście do Ogródka Botanicznego - ogródka, bo choć cena (8 euro sugerować mogła, że zwiedzania będzie całe mnóstwo, to w środku okazało się, że do oglądania jest tylko kilka niewielkich zagonów z mniej lub bardziej egzotycznymi roślinami. Taka karma :( Nieco zawiedzeni opuściliśmy Yvoire. W głowach powoli rodził nam się plan na resztę dnia. A może by tak spróbować objechać jezioro Genewskie - pomyśleliśmy i jak pomyśleliśmy tak zrobiliśmy. Realizacja planu zajęła nam już w zasadzie resztę dnia. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w kilku miejscach na podziwianie widoków i okazjonalne zwiedzanie (np. Montreux - jednego z najbardziej znanych szwajcarskich kurortów). Hitem były położone nad brzegiem jeziora charakterystyczne terasowe winnice okolic Lavaux.




Odpoczynek w Ogródku Botanicznym.

Chateau de Chillon

Montreux

Winnice

Winnice

Winnice

Winnice

Winnice