Tuesday, December 29, 2009

Bat / Al-Ayn [Oman]

Mające 4 -5 tys. lat kamienne groby Al-Ayn stanowią wspaniały plener fotograficzny, no i niezwykłą atrakcję (wpisaną zresztą na światową listę dziedzictwa UNESCO).

Dune bashing [Oman]

Przed wyjazdem ktoś nam powiedział, że pustynia w Omanie jest taka "nieprawdziwa". Nic bardziej mylnego. Całe państwo to w zasadzie jedna wielka pustynia, choć przede wszystkim kamienista, a więc mało fotogeniczna. Ale są i najprawdziwsze piaszczyste wydmy - idealna miękka i czysta piaskownica.

W Omanie turyście nie zwiedzają wydm w sposób typowy - na wielbłądzie. Największa atrakcją jest poskramianie wydm, czyli tzw. "dune bashing", a więc szaleństwo dżipami po piachu. A że benzyna jest tania, to i "dune bashing" do najdroższych nie należy. Trzeba tylko pamiętać, że jest to zabawa dla bardzo doświadczonych kierowców i pasażerów bez choroby lokomocyjnej.


A okazuje się, ze samochodem można wjechać w zasadzie wszędzie.





Nasz camp położony była na skraju wydm. A że w Omanie gruszek w popiele się nie zasypuje, już niedługo prowadzić do niego będzie droga asfaltowa.



Dla Michasia to nowe doświadczenie - był zdziwiony i zachwycony.


A dziś na deser: wielbłąd

Friday, December 18, 2009

Jebel Shams [Oman]

To nie była pierwsza góra Michasia. Gdy miał dwa miesiące zaliczył Góry Świętokrzyskie, a w październiku wspiął się na Wielką Rycerzową (1226 m). Teoretycznie miał już więc jako takie obycie w górach, ale czy te dwa wyjazdy kondycyjne wystarczą by zdobyć Jebel Shams? Wysokość, na której znajduje się najwyższy szczyt Omanu (3000 m npm) wymaga przecież nie tylko dobrego przygotowania kondycyjnego, ale i potencjalnej walki z chorobą wysokościową.
Większość turystów przybywa do tu by obejrzeć panoramę malowniczego kanionu Wadi Ghul. Tylko niektórzy porywają się na szaleńczą wyprawę w góry. Nic dziwnego południowa ściana Jebel Shams to widok przerażający. 1000 metrów różnicy poziomów dzielących Jebel Shams Base Camp (tzw. JSBC) od upragnionego wierzchołka dłuży się niemiłosiernie. Do tego cały czas trzeba być niezwykle czujnym, bo trasa wiedzie wśród groźnych nawisów skalnych, często niebezpiecznie lawirując na skraju mrożącego krew w żyłach urwiska.


Tak przedstawia to przewodnik i tak moglibyśmy napisać, gdybyśmy mieli wybujałe ego :) A tak naprawdę:


Trasa wiodła malowniczym grzbietem.


I była dobrze oznaczona - szlak zgubiliśmy dopiero pod samym szczytem.


Widoki zapierały dech w piersiach przez całą trasę.


Wycieńczony zdobywca na szczycie.


Najładniejszy był i tak sam kanion.








Górska koza

Thursday, December 17, 2009

Ras Al Jinz [Oman]

Podglądanie żółwi na plaży w Ras Al Jinz okazało się dla nas jedną z największych atrakcji Omanu.Wszystko zaczęło się o 21, kiedy w naszej piętnastoosobowej grupie ruszyliśmy na najbardziej wysuniętą na wchód plażę Półwyspu Arabskiego. To tu co noc przypływają żółwice, by złożyć jaja i w ten sposób przedłużyć istnienie gatunku.Przyszłym matkom nie wolno przeszkadzać gdy wyszukują miejsce i wykopują "gniazdo", lecz można je do woli obserwować podczas samego składania jaj (z bliska!), kamuflażu i powolnego powrotu do wody. Do tego co noc wykluwają się setki małych żółwi, które pędzą do najjaśniejszego punktu - czy jest to horyzont nad oceanem, księżyc w pełni czy latarka naszego przewodnika. Mieliśmy więc okazję prowadzić te szybkie istotki za promieniem światła jak na sznurku do wody.
Żółwie morskie są pod ścisłą ochroną i w Omanie turyści dopuszczani są do nich tylko na dwóch plażach pod ścisłą kontrolą i tylko w towarzystwie przewodnika. Podczas wieczornej sesji nie wolno robić zdjęć, żeby nie stresować zwierząt. Zdeterminowani mogą jednak wybrać się na plażę o 4 rano i spokojnie podglądać i fotografować żółwice maruderki w świetle wschodzącego słońca.
Ciekawostka: płeć małych żółwików zależy od temperatury piasku, w którym leżą jaja: - gdy temperatura jest wyższa niż ok 29° C wykluwają się samiczki, gdy niższa samczyki.




Skorupka, z której niedawno wykluł się mały żółwik.


Ostatnia żółwica powoli wraca do oceanu.




Na plaży pozostają tylko ślady.


Mały żółwik


Po takich przeżyciach pozostaje jeszcze usiąść na piasku
i obejrzeć wschód słońca.


Na specjalne życzenie czytelników:
Nasz żółwik tuż po kąpieli w Oceanie Indyjskim.

Wednesday, December 16, 2009

Forty [Oman]

Fortów i zamków jest w Omanie jak przysłowiowych mrówków. Swoje warownie i twierdze ma każda szanująca się osada. Do tego doliczyć trzeba mnóstwo wież, strażnic i innych fortyfikacji. rozsianych po całym kraju. Nic więc dziwnego, że połowa nie jest nawet wymieniona w przewodniku. Forty były na terenie od zawsze, niektóre - tak jak ten w Rustaq - są starsze niż historia islamu. Większość pochodzi jednak z XVII-XVIII w. Prawie wszystkie zostały w przeciągu ostatnich 30 lat odnowione, a dziś służą jako ważna atrakcja turystyczna kraju. Nie są to jednak zwykłe zamki, znane z polskiego podwórka. Nie, w Omanie takie budowle, to prawdziwe labirynty, gdzie zgubić się można nie tylko w poziomie, ale i w pionie. Pełno w nich zakamarków, komnat, schodów łączących poszczególne kondygnacje. Czasem trafią się zamaskowane otwory przez, które obrońcy wylewali na intruzów wrzący sok z daktyli (!). Do "naszego" Malborka to im co prawda jeszcze daleko, ale dla miłośników fortyfikacji zwiedzanie takich obiektów to nie lada kąsek. Bo kto by się w sumie takich atrakcji w ogóle w tej części świata spodziewał?
Zdarzają się też takie klimatyczne ruiny

Friday, December 11, 2009

Wadi [Oman]

To właśnie wizyta w Wadi wywołała nasze pierwsze zdziwienie. Drugiego dnia podróży po niegościnnej krainie kamieni i skalnych pustkowii trafiliśmy w okolice wioski Tiwi. Jakież było nasze zdziwienie, gdy za kolejnym załomem skalnym ujrzeliśmy pełen zieleni wąwóz, w którym na dodatek płynął zachęcający strumień. Później na naszej trasie widzieliśmy jeszcze kilka takich rajskich zakątków. W kilku udaliśmy się na spacer, w dwóch nawet daliśmy nura. Najładniejszy był chyba wąwóz Wadi Shab, gdzie końcowy etap wędrówki pokonaliśmy wpław docierając podwodnym przesmykiem do ukrytej jaskini. Niestety Mistrz, choć zwany Żabkiem, będzie musiał tam wrócić, żeby ją obejrzeć.



A to rybki higienistki - usuwają zużyty naskórek. Jedna z fajniejszych atrakcji w singapurskim zoo. W Omanie za darmo i do tego w naturze.





Nie wszystkie wadi był oazą piękna. Tutaj na przykład spacerowaliśmy w cieniu spalonego gaju palmowego.