Thursday, July 30, 2009

Historia warszawskiej kanalizacji

Czwartkowy wieczór zapowiadał się bezchmurnie i ciepło. Dobra okazja by ponownie skorzystać z usług warszawskich przewodników i choć odrobinę lepiej poznać stolicę.

Hasłem przewodnim dzisiejszego spaceru była historia warszawskiej kanalizacji. Spodziewaliśmy się, że z uwagi na obchody rocznicy Powstania Warszawskiego, dowiemy się czegoś więcej na temat powstańczych kanałów przerzutowych. Na ten temat jednak nie było nic, a nasza przewodniczka poszła w stronę czystości (a może raczej nieczystości...) i łaziebnych zwyczajów niegdysiejszych mieszkańców Warszawy. W sumie nie od dziś wiadomo, że „dawni ludzie żyli w brudzie” i to właśnie starała się nam przekazać Pani Przewodnik podczas 2 godzinnej wędrówki. Z ciekawostek zapamiętamy wizytę w Łaźni i Pomniki Studenta na dziedzińcu UW. A Mały? Mały cały czas spał :)

O Łaźni można przeczytać tutaj:

http://www.pascal.pl/atrakcja.php?id=29467

a o Pomniku Studenta tu:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_Studenta

Po spacerze wybraliśmy się na piwo. "Czy to dziecko jest prawdziwe?" – zareagowała kelnerka widząc zawiniętego w chustę Malucha.




Monday, July 27, 2009

Twierdza Modlin i Cmetarz w Palmirach

Po wyjściu z Twierdzy Modlin byliśmy trochę zaskoczeni, ale jak tu nie być, skoro normalnie obiekt nie jest udostępniany turystom, a nam udało się wejść i to z przewodnikiem. To się nazywa szczęście :) Dzięki temu obejrzeliśmy nie tylko widok z wieży, ale także wnętrza budynków (areszt, pomieszczenia służbowe, łazienki).

Niesamowitą atrakcją jest już sam pobyt wewnątrz murów. Przez ostatnie kilka lat twierdzę konsekwentnie zdobywa przyroda. Opuszczone drogi i budynki obrastają trawy, krzewy i drzewa. Wrażenie potęguje też istne multum komarów, od których trudno się wręcz opędzić. W środku zdewastowane wnętrza odstraszają potencjalnych inwestorów i tak budynki stoją puste a pomysłu na ich zagospodarowanie brak.

W drodze powrotnej podjechaliśmy jeszcze na cmentarz w Palmirach. Tu akurat (w towarzystwie chmary komarów) wypadło nam jedzenie i przewijanie. Mistrza tez pogryzły, ale na szczęście jakoś to przeżył.


Twierdza z zewnątrz

Koszary

Widok z wieży

Zdewastowane łazienki

Najciekawszych budynek: wieża ciśnien

I Cmentarz w Palmirach

Sunday, July 26, 2009

Paszport

Po długich staraniach, Mistrz otrzymał wreszcie własny, niepowtarzalny numer pesel. A to oznacza, że możemy już wystąpić dla niego o paszport i planować pierwsze wspólne podróże zagraniczne.
Okazało się, że Nasz Żabek jest dość niesubordynowany i wcale nie tak łatwo zrobić mu odpowiednie paszportowe zdjęcie. Pierwsza próba zakończyła się całkowitą klęską, bo przyniesiony w chuście Malec nie chciał się obudzić i to mimo światła świecącego prosto w oczy!
Przy drugim podejściu zafundował nam serię głupich min, a najlepsze co udało się uzyskać w ogóle nas nie satysfakcjonowało:


Próbowaliśmy więc w domu, ale też nie było łatwo.

Nie mówiąc już o minach.

Ostatecznie udało się.

A w oczach aż błyszczy żądza wrażeń...

Sopot

W kolejny weekend wybraliśmy się z wizytą rodzinno-towarzyską na Pomorze. Mistrz doskonale spisywał się podczas podróży pociągiem (5 h 45 min bez klimatyzacji), a na miejscu pokazał licznym ciociom i wujkom jaki jest grzeczny (na razie...). W Sopocie poszliśmy oczywiście na plażę, a Bastek namówiony przez sopocką "morsessę" wystartował w wyścigu pływackim dookoła Mola. Cała rodzinna reprezentacja świetnie sobie poradziła, zdobyliśmy nawet dwa medale w konkurencjach kobiecych :)

Po południu postanowiliśmy jeszcze pokazać Małemu Kaszuby - a konkretnie Lizaki z najfajniejszą działką na świecie.

W drodze powrotnej zwiedziliśmy zamek w Golubiu-Dobrzynie. Niestety zawiodła nas jakość wycieczki z przewodnikiem i o samym zamku dowiedzieliśmy się bardzo niewiele.

W drodze nad morzePierwszy raz na plażyTrójka triatlonistów Bastek, Aga i Grześ, tym razem w wyścigu dookoła mola.
Aga - 3 miejsce w swojej kategorii!Babcia, mors, brązowa medalistka wyścigu.A Michał i Emilka dzielnie kibicowali

W Lizakach przy ognisku......śpiewamy.
Zamek w Golubiu-DobrzynieŚredniowieczne muryZapomniane smaki podróży - kawa w szklankach

Monday, July 20, 2009

Świętokrzyskie

Wreszcie urlop! Mistrz Yoda nie mógł się już doczekać. Upał w stolicy rozpanoszył się niemiłosiernie, to też nie trzeba nas było długo namawiać. Cel podróży wymyślił się trochę sam. Góry Świętokrzyskie – w sumie blisko, a już górzyście. Problem transportu pomogła rozwiązać stołeczna wypożyczalnia. Kwaterę znaleźliśmy przez Internet. Wszystko dograne – no to wio.

W 4 dni udało nam się całkowicie zapełnić żabkowy kalendarz wszelakimi rodzajami atrakcji. Były oczywiście góry, zabytki architektury i przemysłu, muzea, skanseny, judaika, ruiny zamków, spacery po średniowiecznych podziemiach, zwiedzanie neolitycznej kopalni i pomnik przyrody (Dąb Bartek).

Sam Żabek jakoś nie doceniał tych atrakcji. Spał i spał. Upały i deszcze zniósł za to, jak na młodego podróżnika przystało, wzorowo.

Pozostałe zdjęcia obejrzeć można w dziale Polska na www.bastazja.pl.

Przygotowania do podróży

Skrócony kurs na prawo jazdy


Przewijanie w warunkach polowych x2


Gondola wózka sprawdza się też jako przenośne łóżeczko


Konsumpcje prowadziliśmy w barach


i na łonie natury


Spacery w upalne dni to nie to co tygrysy lubią najbardziej


Na szczytach Bastek pozwalał na szczęście chwilę odpocząć


Przy okazji mógł też sam odetchnąć.


Poza wierchami zdobyliśmy też szczyt wieży na zamku w Chęcinach

Z zamków podobał nam się najbardziej Krzyżtopór w Ujeździe

gdzie pozwolono nam przymierzyć hełm

Fajnie było też w Skansenie Wsi Kieleckiej w Tokarni

I tradycyjnej chłopskiej zagrodzie w Bodzentynie

Tu w Muzeum Porcelany Żywej w Ćmielowie

I w Muzeum Starożytnego Hutnictwa w Nowej Słupi

Sporą atrakcją były przechadzki po podziemiach Sandomierza

i Opatowa

W Gagatach Sołtykowskich

Odnaleźliśmy ślady dinozaurów

A w Przysusze zapomniany Cmentarz Żydowski