Sunday, June 21, 2009

Koncert Chopinowski - Łazienki

Do niedzielnej wizyty w Łazienkach przymierzaliśmy się już od pewnego czasu. Muzyka Chopina wykonana "w tak pięknych okolicznościach przyrody i niepowtarzalnych" jest przecież nie lada gratką, a i Yoda się ucieszył, bo takiej atrakcji jeszcze nie miał okazji przespać. No i się udało. Krystyna Man Li Szczepańska okazała się pianistką zdolną... ukoić wymagające ucho naszego Yody :)

Saturday, June 20, 2009

Królikarnia - piknik Co Jest Grane w Mieście

Dzisiaj wybraliśmy się do Królikarni na piknik Co Jest Grane w Mieście. Ładna pogoda, sporo atrakcji, dobre jedzenie. Nic nie było jednak wstanie wzruszyć Mistrza Yody. Spał jak zabity. Nie obudził się ani w czasie zwiedzania pasjonującej wystawy fotografii słynnego rumuńskiego rzeźbiarza – Constantina Brancusiego,


ani w czasie kakofonii dźwięków towarzyszącej występom warszawskiej kapeli Łąki Łan.

Po 2,5 godzinie sielanki wróciliśmy na chwilę do domu, by Synka przewinąć i nakarmić, a potem z powrotem do Królikarni, by zdążyć na plenerowy spektakl teatru Montownia "Kamienie w kieszeniach". I tu ponowie Yoda pokazał, jak bardzo kojąco wpływa na niego kontakt z kulturą wyższą i... usnął. Kontemplację przerwał tuż przed końcem przedstawienia. Szczęśliwie wystarczyło trochę pochodzić, by delikatne kołysanie uspokoiło ukrytego w chuście Bobasa.

Monday, June 8, 2009

Bródnowski Cmentarz Żydowski

Wizyta na Bródnowskim Kirkucie była właściwie pierwszą chustową wycieczką Żabka. Do tej pory na wszelkie wycieczki jeździł wózkiem, ale tym razem jako Osobnik żądny nowych wrażeń postanowił wypróbować alternatywne środki transportu.
Więcej zdjęć z samego kirkutu zobaczyć można na naszej stronie. Miejsce to zapomniane i zaniedbane, a jednak ma w sobie niezwykły klimat i magię.

Saturday, June 6, 2009

Cytadela - IV Bieg Entre 10 km

Pierwsza w życiu wycieczka Yody odbyła się trochę przy okazji. Po prostu Bastek postanowił wystartować w IV Biegu Entre. A że pogoda była super, to namówiliśmy Yodę, by swój drugi spacer w życiu połączył z oglądaniem murów Warszawskiej Cytadeli, wzdłuż których prowadziła trasa biegu. Ponad 52 min zajęło Bastkowi dobiegnięcie do mety. Jak na 10 km to już całkiem nieźle :) W międzyczasie Maluch dzielnie kibicował, chłonął atmosferę, no i co dla niego najważniejsze zjadł! Po biegu cała rodzinka zrobiła honorową rundę wokół Cytadeli i czas był wracać do domu. Na zwiedzanie wnętrza przyjdzie jeszcze pora.